|
Blog > Komentarze do wpisu
Biedronka
Za czasów prosperity finansowej (ego?) polegającej (ego?) na rzucaniu forsą w bloto, noga moja w owym sklepie nie postalaby, bo tam trujące jest na pewno. Dzięki takim poglądom wydalam na mleko dwa razy więcej niż powinnam. Że o innych produktach nie wspomnę, bo mnie denerwuje to. Za sprawą chlopa (nowego), który raczej rozsądnym jest, i ma umysl ścisly, i nie rozumie chęci posypywania bagna pieniędzmi, zwlaszcza swoimi, moja noga postala w tytulowym sklepie. W lekkim szoku (przysięgam!) odkrylam, że mleko nie kosztuje 3,5 a 1,7, co na pewien czas napelnilo mnie niejaką goryczą... No, ale co tam mleko, w końcu karton mniej więcej ten sam i cudów się spodziewać nie można. Ale wino? No niee, panie, wino to od 50 w górę, bo tańsze to jakieś musi podejrzane jest. No, ale na pólce stoi, pisze na nim jak byk RESERVA, kosztuje 16, najwyżej się wyleje przez okno.
Się nie wylalo, za to się kupilo karton. I przysięga się, że pilo się nie tylko Zofię, chociaż do doszukiwania się woni birkin bag w bukiecie to mi daleko. Wino naprawdę przyzwoite. Polecam, jeżeli ktoś nie ma przerośniętego kubka smakowego o nazwie placebo.
Valtier Utiel -Requena, 2000. Butelka paskudnie obwiązana zlotą nicią jak baleron, nic to !
PS. wiem, że "jest napisane"
piątek, 06 listopada 2009, spanish_inquisition
|
|